poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Pocałunek słońca



Co 20 sekund , na całym świecie, Terracotta od Guerlain znajduje miejsce w torebce kolejnej kobietki :-) Hmm… szkoda, że nie w mojej  (miejsce by się jak najbardziej znalazło) :-)




Pewnie, że chciałabym aby pocałunek słońca muskał moją mordkę :-) dlatego, korzystając z okazji  postanowiłam go sobie zorganizować (dzięki Madzia;-) )
Kolor 03 brunette (tak wiem, jeszcze dużo blondu zostało na mojej głowie, ale już czuję się bardziej brunetką;-) ) jest tak naprawdę uniwersalny. Idealny także dla szatynek oraz blondynek.
Transfer do dalekiego, egzotycznego raju gwarantuje wyjątkowy zapach, typowy dla tej marki. Design opakowania jest odzwierciedleniem osobowości, a sama konsystencja po prostu urzeka swoim wyglądem i daje uczucie luksusu.
Idealnie stapia się ze skórą tworząc subtelny efekt rozświetlenia, magiczną mgiełkę...
Trzytygodniowe opalanie zastępuje trzy sekundową aplikacją. Niweluje nawet najbardziej zszarzałą cerę, dodając jej radości i życia. Ogarniając wszystkie odbicia słońca, rozświetla twarz nadając jej naturalny i zdrowy blask. 
Teraz wiem, czego zawsze brakowało mojemu dziennemu makijażowi :-) To małe pudełeczko przenosi w podróż do serca pustyni z której wraca wypoczęta, uśmiechnięta, zjawiskowa babeczka  :-)  
Pięknie koloruje twarz, nadaje słoneczną poświatę i najważniejsze… nie zrobi z twarzy pomarańczy :-) (ten owoc kojarzy się z samymi niedoskonałościami :-/ )
Najchętniej wstawiłabym go za szklaną gablotę, i nie potrzeba by było nic więcej, tworzyłby najbardziej  reprezentatywne wnętrze :-) 
A oprócz tego, że żal go naruszać ma w sobie niewiarygodną moc :-) Jest jak czekolada…nigdy go zbyt wiele :-) z przewagą dla Terracott-y bo nie pozostawia po sobie śladów w postaci cellulitu;-)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz